Józek miał też romans dłuższy ze Sierra Mantą... jest nagrany materiał video z koncertu na Folk Fieście w Ząbkowicach Sl. z jego wyjątkowo jazzowo-folkową grą na skrzypcach np. w Ajde Jano .... Graliśmy z Józkiem wiele koncertów... a i tak wiecznie.... potem jeszcze w nocy coś kombinowaliśmy na instrumentach.... Pamiętam jak Pisałem Józkowi słowa (wtedy grał z Szelą - kto pamięta ich płytę Pani Pana Zabiła ? ) do Janicku gibki ....
....w nocy na Nocnej Fieście.... Już byliśmy trochę przykurzeni.. a Józek mi mówi - Jano a drugiej zwrotki nie ma.... ? - A ja na to - nie ma....
Józek - powiedział w iście prostofolkowy sposób - nie pierd.... :)))
No więc... nie wiele myśląc .... z głowy po pijaku podałem mu drugą zwrotkę... wymyśloną na szybko.... i oni to nagrali ... :)))
Myśląc że tak jest w oryginale.... a najlepsze jest to... że tą zwrotkę ... śpiewają już i muzyki na Podhalu :)))
Ja dowiedziałem się o śmierci Józka rano o 09.00 od Krzycha "Jurkiela" Jurkiewicza... byłem w szoku... tym bardziej że za parę dni byliśmy umówieni... Kiedyś powiedziałem wspominając Józka .... że się Jego gra tak Pon Bockowi spodobała, że go zabrał do siebie ... przez to piękne granie... ale jeszcze sobie kiedyś pogramy :)))
We Wrocławiu w tym roku były aż trzy Małanki. Jedna organizowana przez Rosjan, jedna przez Ukraińców mieszkających we Wro. Jedna dla "Bałkańców" ( z Serbii, Bułgarii, Macedonii, Grecji, Czarnogóry czy też osób z Węgier i Rumunii ) ... Jak się okazuje środowisko jest mocne ze sobą zwarte i dosyć liczne. Miałem okazję grać na tej imprezie. Głowami międzynarodowej orkiestry był znakomity bułgarski akordeonista Ewgenij i gitarzysta Dimczo, oprócz nich w zespole zagrały osoby z Macedonii i z Polski. Mogę napisać jedno... działo się.... Każdy kto tam trafił, mógł poczuć się jak na imprezie wieczornej w Belgradzie czy Sofii. Atmosfera była gorąca i wyjątkowa. Tańce trwały do 04.00. Wielkie dzięki za zaangażowanie i swój własny wkład w organizacje dla ekipy studentów tutejszej Slawistyki.
Znam się z Kamilem i Konradem już troszkę czasu :)
Jako stary folkowiec dokładnie wiem o czym pisze Kamil. Akurat mnie dotyczy ten fragment apropos między innymi Fiesty w Ząbkowicach jak i Sierra Manty. Co nas łączyło z chłopakami? Podobny entuzjazm do tworzenia muzyki na zadupiu kulturalnym i oberwanie po mordzie od "sędziów" ... którzy w między czasie (salonowo- samozwańczo) się pojawili w kilku miejscach w kraju. Sierra Manta to w tej chwili zresztą też i raczej klub dobrych, wypróbowanych przyjaciół, tworzących na co dzień swoje własne projekty. Zresztą aktualnie na stałe w kraju przebywają tylko 2 osoby.... a zjeżdżamy się raczej przy okazji koncertów np. Mszy Kreolskiej w aranżacji jazzowej, ze śpiewającym i grającym na gitarze Markiem Bałatą. Nie chcemy się rozmieniać na drobne. Wolimy zagrać kilka razy do roku, ale tak by to było zarówno dla nas jak i dla słuchaczy duże wydarzenie. Czasami dobrze sobie powiedzieć wprost ... Panowie zrobiliśmy tyle ile mogliśmy... lepiej być szanowanym starym pierdzielem ... niż pierdzielonym muzycznym nudziarzem :) Idzie zima, więc postaram się skrobnąć kilka ciekawostek apropos Sierra Manty.