pucha:Ja też byłem w Krakowie i powiem że Eluveitie zagrało znacznie lepiej niż Korpiklaani - z większym czadem, polotem i ogólnie lepszą energię mieli. A co do "Inis Mona" - to wcale nie jest tylko metalowa wersja "Tri Martolod" - jedyne co się tam zgadza to melodia z refrenu - reszta to całkowicie inna bajka, autorski twór grupy, choć na bazie starej bretońskiej szanty. Przez wielu "Inis Mona" nazywana jest kontynuacją "Tri Martolod", tak jakby drugim utworem który ciągnie sagę (tekst jest jakby potwierdzeniem moich słów). Polecam trochę się dokształcić w tym temacie zamiast pierdoły wypisywać :)
Tak jak pisałem - nie byłem w Krakowie. W Łodzi Elu nie popisało się niczym szczególnym a growl plus szybkie gitarki plus trochę przesterowanej liry korbowej to jeszcze nie w pełni folkmetal. Gdybym w Płocku nie widział In Extremo, nie słyszał na żywo Percivali i rosyjskiego Alkonosta, nie miał w swojej kolekcji paru płyt Cruachan i SSOGE oraz nie grało w Łodzi Korpiklaani - to bym się pewnie podniecał Eluveitie - ale mając skalę porównawczą uważam, że Elu to tylko całkiem mocny środek I ligi z szansą na awans do folkmetalowej ekstraklasy. Co do "Tri Martolod" - nie zgadzam się, moim zdaniem to po prostu daleko idący cover, takich akcji, że kapele biorą znany motyw ludowy i rozwijają swój kawałek na tej bazie jest od groma np. w rumuńskim czy bułgarskim folkmetalu. Nie mam im tego za złe, ale nie jest to nic specjalnie odkrywczego, tyle tylko, że są bardziej wypromowani niż nieznane szerzej u nas kapele, które robiły podobne kawałki znacznie wcześniej. Dalej uważam, że mogliby wyciągnąć coś swojego, tak jak kapele rosyjskie czy załogi w typu Stille Volk czy Aes Dana (porównując pochodzenie kapeli do tego co grają).
Pozdrawiam!