Ja w głosowaniu nie brałem udziału. Ale gdybym musiał to pewnie zagłosowałbym właśnie na "Koko...". Niestety ale pozostałe finałowe piosenki to były jakieś smęty. Gdyby któryś z nich wygrał to do biletów na mecze gdzie miałoby coś takiego być śpiewane organizatorzy powinni dołączać żyletki aby słuchacze mogli się pociąć ze zgryzoty.
Nie wiem co kierowało gronem (Radio ZET i TVP), które wybierało piosenki do finału ale coś poszło nie tak bo możliwości wyboru były kiepskie. Gdzieś w przedbiegach odpadła Atmasfera ze swoją "Vivą". Ich kawałek może też nie był ideałem jeśli chodzi o stadionową piosenkę mas ale był o trzy klasy lepszy od tego co pokazały np. Wilki czy Maryla.
A Irlandczycy zrobili to bardzo dobrze.
Swoją drogą straszna jest ta postępująca biurokracja wszystkiego
W tym wypadku akurat nie chodzi o biurokrację tylko o punkt odniesienia. Zakładając zespół każdy coś do niego wkłada (muzyka, teksty, aranżacje). Jeden z członków zespołu tylko gra, a inny dodatkowo jeszcze przygotowuje utwory.
W trakcie prac zespołu powstają określone dobra (utwory, logo, nazwa, strona internetowa). Moim zdaniem warto mieć umowę (owy punkt odniesienia), w którym już na początku członkowie grupy podejmą decyzję co do kogo należy w razie rozpadu/podziału/likwidacji zespołu.
Oczywiście, można powiedzieć, że takie formalizmy zabijają ducha muzyki. Ale niestety, jak ktoś się z kimś pokłóci to potem jest jak jest. Tym bardziej, że nie tylko o kłótnie i podziały może chodzić. Jeżeli komuś z zespołu przejdzie się na drugi świat to co ze spadkobiercami? Do czego mają prawa? Pewnie tak można by wymyślać i wymyślać...
Robienie wszystkiego na gębę jest fajne póki jest dobrze.
I w takich sytuacjach przydaje się papier, w którym jest napisane co komu przysługuje. Jaka część polskich zespołów posiada odpowiednie umowy podpisane przez muzyków?